Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2024

568. NO TO ZNOWU MAROKO - PRZYGOTOWANIA.

Obraz
  Jadę Tigerem 800, chociaż mam wrażenie, że jest cięższy od 900, a na pewno wyższy - co mnie nie cieszy, bo dotykam ziemi tylko palcami stóp. Ale jest bardziej "wyprawowy". Przebieg ok. 41.100km. Założyłem mu nowe opony, nauczony doświadczeniem z Albanii - również nowe dętki. Zabieram spray do łatania opon, bo podobno da się nim załatać też dętkę. Oby!. No i oczywiście porządne łyżki do opon. Zdecydowałem się porzucić szlachetny minimalizm i zabieram 3 kufry, tak aby mieć buty letnie na zmianę, nie brać do samolotu spodni motocyklowych, zabrać kuchenkę, kocher i jakieś jedzenie. Kuchnia marokańska nie zawsze mi odpowiada, więc muszę mieć jakąś żelazną porcję. Kupiłem dwa zestawy wojskowe: w każdym jest gulasz, suchary, napój, jakieś cukierki i chemiczny zestaw do podgrzewania. Po co w takim razie kuchenka? Bo jakoś nie mam przekonania do korzystania z potrawy nie zagotowanej, a tylko podgrzanej.  Waham się jeszcze, czy zabrać nowe buty motocyklowe, które nie są zbyt wygodne ...

567. NO TO ZNOWU MAROKO ! 2024

Obraz
  Za oknem jakby tego nie widać - ale lato się skończyło! Dopiero co wróciliśmy z Rumunii, ale ponieważ sezon nieuchronnie się kończy  - trwają przygotowania do kolejnej, ostatniej już  w tym roku wyprawy. I tak mieliśmy dużo szczęścia, że wróciliśmy w czwartek, bo w piątek zaczął się Armagedon - czyli kolejna powódź stulecia. Trudno w to uwierzyć, ale powódź nawiedziła też Maroko - cel kolejnej wyprawy - i to część południową, poniżej linii Atlasu Wysokiego. Powódź w Maroku to rzecz rzadka, ale nie wyjątkowa. Widziałem już wcześniej filmy z powodzi z Maroka, na których widać było płynące ulicami ciężarówki, niesione prądem wody. I to właśnie na Saharze! Piasek pustyni nie wchłania wody, więc jak już zacznie padać - woda płynie wierzchem. W planie jest min. hotel Diuna w Merzouga, w którym byliśmy dwa lata temu. Hubert dzwonił do nich i zapewnili, że hotel stoi, drogi się zachowały i można przyjeżdżać. Nie za bardzo im ufam, bo wszystko zrobią dla pieniędzy. Mój niepokój ...

566. NAGŁY WYPAD KAMPEREM DO BRODOWYCH ŁĄK

Obraz
   Czasami mam pomysły, które realizuję natychmiast. Wiele lat temu, o 1 w nocy wyjeżdżałem do Kielc na Sześciodniówkę, której zajawkę zobaczyłem w telewizji 2 godziny wcześniej. Tym razem nagle doszedłem do wniosku, że sezon się kończy, a kamper stoi bezczynnie. Więc ostatni dzwonek, aby jeszcze gdzieś wyjechać, bo za chwilę skończy się pogoda - tak jak nagle skończyło się astronomiczne lato. Zaproponowałem wyjazd w dwa kampery Kazikowi - teściowi Ewy z którym w zeszłym roku byliśmy razem w Lubiatowie.  Był zaskoczony pomysłem - więc ma się zastanowić i ew. dojedzie. Ponieważ czasu mam mało wybór padł na Brodowe Łąki - małą miejscowość na trasie z Przasnysza do Myszyńca. W zeszłym roku byłem tam na otwarciu sezonu kamperowego, a potem z moim wnuczkiem Olkiem.  Jest tam mala stanica wodna, a właściciele organizują spływy kajakowe rzeką Omulwią. To ok. 50km od Przasnysza, więc miejsce w sam raz na nagły, nieplanowany wypad. Biorę co niezbędne, biorę naszą sukę Miśkę, ...

565. RUMUNIA 2024. cz. 5

Obraz
   Wszystko kiedyś się kończy, a więc i nasza wyprawa. Pora wracać do domu. Powrót mamy rozpisany ponownie na dwa dni. Marek z Pawłem mają nocować na Słowacji w m. Vinice w pobliżu granicy z Węgrami, a my ze Sławkiem w Krośnie. Magda z Hubertem nie są zdecydowani, czy wracają na raz, czy na dwa razy. Zakładamy deszczówki, bo ma padać. Ja zakładam swoje nowe buty. Marek z Pawłem ruszają przed nami jakieś 20 minut. Jedziemy z Bistrita  do Satu Mare drogą na Baia Mare. Po kilkunastu kilometrach musimy się zatrzymać, bo muszę przestawić dźwignię zmiany biegów. But nowy, twardy nie zgina się w kostce i ledwo mogę włożyć stopę pod dźwignię. Po regulacji jest lepiej, ale dokucza mi haluks w lewej stopie i na kolejnym postoju zmieniam buty na letnie - z dużą ulgą. Na szczęście nie pada.. Jakieś 50 km przed Baia M. jest piękna trasa. Nigdy tędy chyba nie jechałem - bo zawsze było przez Sapantę i Wesoły Cmentarz. Teraz żałuję bo warto. Niestety przed Baia Mare skręcamy z głównej dr...

564. RUMUNIA 2024. cz.4

Obraz
  Poniedziałek.   Postanawiamy powtórzyć wczorajszą trasę, ale w odwrotnym kierunku. W górach jazda w odwrotną stronę daje zupełnie inne doznania, niż poprzednio w przeciwną.  W Bors ponownie zajeżdżamy do Popas lu Voda - bo miejsce naprawdę fajne, a potem w Vatra D.  do restauracji Kaban. Po obiadku wracamy do naszego hotelu. Wtorek. Mamy już dosyć  trasy do Vatra D., tym bardziej,  że są przecież inne opcje. Ogranicza nas tylko długość trasy, bo staramy się mieścić w ok. 300km dziennie. Tym razem jedziemy na południe do Reghin, a potem na wschód do miasta Toplita. Na trasie do Reghin jest kilka fajnych odcinków z serpentynami, a dalej trasa do Toplita też jest fantastyczna. Po prawej ręce mamy górską rzekę z bystrzycani, raz wąską - raz szeroką, a po lewej zbocza górskie, miejscami skaliste urwiska. Zaczyna się wczesna jesień, więc pojawiają się kolory na drzewach liściastych, których tu nie brakuje. Brakuje tylko słońca, które dodałoby wyrazistości ...

563. RUMUNIA 2024. cz. 3

Obraz
   Mamy dziś niedzielę. Po dobrym, hotelowym śniadanku szykujemy się do wyjazdu. Kierunek Vatra Dornei odlegle o ok. 80km od Bistrita. To jedna z moich ulubionych tras w Rumunii. Moim zdaniem lepsza niż Transfogarska, gdzie jest tradycyjnie kiepska nawierzchnia i ciasne zakręty. Dla mnie najlepsze trasy to szybkie, przyczepne asfalty i niezbyt wysokie górki. Takie, gdzie nie trzeba bez przerwy zmieniać tempa i mieszać biegami, a radość czerpie się ze składnia się w winklach. Niestety droga się zdegradowała od strony zachodniej i jest w trakcie remontu. Są wyfrezowane spore połacie asfaltu. Druga część, na wschód od przełęczy była remontowana w zeszłym roku i jest OK. To b. szybka trasa, na której można się rozwinąć ile odwagi starczy. Ruch niewielki, nie ma fotoradarów ani policji, na podjazdach są dodatkowe pasy ruchu. W Vatra D. robimy przerwę na kawę w restauracji Kaban w środku miasta. Restauracja ma taras z widokiem na rzekę, zacieniony - więc można odetchnąć od upału, kt...

562. RUMUNIA 2024. cz.2

Obraz
  Rano najpierw śniadanie w  hotelowej restauracji oraz ustalenie marszruty na dzień dzisiejszy. Śniadanko raczej skromne. Jak zwykle w Rumunii - problem z dostępnością czarnej herbaty. Po śniadaniu szybkie pakowanie i ruszamy. Witaj przygodo! Jedziemy z Satu Mare na Alesd. To piękna trasa, którą kilka razy już pokonywałem - ale zawsze w drodze powrotnej, czyli w przeciwna stronę niż teraz. Po drodze są piękne, górzyste odcinki z dobrą nawierzchnią. W połowie postój na kawę w Huta Slavia - miejscu parkingowym w środku niczego. Jest restauracja i bar - do wyboru. Lokale prowadzą Słowacy - więc są też specjalności kuchni słowackiej. Ja zamawiam haluszki - czyli ziemniaczano-bryndzowe kluseczki ze słoninką. W sam raz do kawy 😄. Na parkingu stoi kilkanaście motocykli, głównie na węgierskich tablicach. W Alesd skręcamy na drogę Oradea - Kluż. To bardziej górzysta trasa, z serpentynami. Niestety dosyć ruchliwa, również uczęszczana przez TIRy, które blokują nam trasę i psują frajdę ...

561. RUMUNIA 2024. cz. 1

Obraz
  Zgodnie z zapowiedzią zabieram się za relację z ostatniej wyprawy do Rumunii.                 Ja ze Sławkiem (Toruń)  spotykamy się w czwartek i nocujemy u Hubiego i Magdy w Kielcach,  a Marek z Pawłem (ojciec s synem) ruszają z Lublina i nocują w Rymanowie. Marek, to z całym szacunkiem, wiekowy facet (76lat) z problemami zdrowotnymi - zresztą kto ich nie ma. Dzień przed wyjazdem przyszła paczka ze spodniami typu mesh, w tuż przed wyjazdem nowe byty z Goretexem. W Kielcach kolacja, po piwku i idziemy spać. Rano ruszamy. Naszą grupę prowadzi Hubert, ja jadę drugi, za mną Sławek. Jest upalnie, a nie jest to wymarzona pogoda do jazdy. Zatrzymujemy się w Barwinku na tankowanie i żeby coś zjeść. Przed granicą, po prawej jest stacja paliw BP i tam ostatnio robię postoje, bo jest restauracja ze stolikami. Można coś zjeść i odpocząć. Jest też kantor. Ja zwykle wymieniam kilka stówek na leje rumuński...

560. RUMUNIA 2024.

Obraz
  Dziś ruszamy na kolejną wyprawę do Rumunii w składzie: Magda, Hubi, Marek z Pawłem, Sławek i ja.  Ja ze Sławkiem mamy zanocować u gościnnych jak zwykle Hubertów w Kielcach. Jutro ruszamy w drogę i spotykamy się z Markiem i Pawłem w Satu Mare w motelu Scala, skąd ruszamy do Bistrita, gdzie mamy trzy noclegi. To  będzie punkt wypadowy do oblatywania Bukowiny. Relacje ukażą się po,powrocie, pierwsza pewnie w piątek/sobotę za tydzień. Dziś ok. 30 st.! Najgorzej będzie przebić się przez Warszawę, przez korki na moście Grota- Roweckiego. Potem powinno być z górki.

559. E-BIKE. ROZŁADOWANIE AKUMULATORA DO ZERA

Obraz
Od razu wspomnę, że nie jest to zalecane przez producentów z uwagi zły wpływ na trwałość akumulatora. Ale myślę, że jeden raz można, a poza tym być może nie da się uniknąć takich sytuacji  w przyszłości. Zresztą ten eksperyment wyszedł dość przypadkowo. Gdy odstawiałem ostatnio rower - wydaje mnie się, że wskazywał dostępny zasięg ok. 30km na ECO. Gdy po trzech dniach ruszyłem w kolejną trasę, już po chwili pokazywał jedynie 22km zasięgu. To było trochę na styk z planowaną trasą, więc postanowiłem oszczędzać i gdy nie było ciężko -  przełączałem na OFF. Ale po przejechaniu ok. 5km zasięg wynosił już tylko 12km, potem już tylko 8km. Gdy zrobiłem krótką przerwę po włączeniu zasilania zasięg wzrósł ponownie do 12km. W każdym razie gdy zasięg na ECO zmalał do 4km nie dawała się już włączyć opcja HIGH - pewnie żeby oszczędzać energię, a gdy zasięg zmalał do 1km - wspomaganie w ogóle się wyłączyło. Ale działały jeszcze przerzutki - też przecież sterowana elektrycznie.  Po naład...