534. KENIA 2024. cz. 8
Dzisiejszy dzień spędzili stacjonarnie, tzn. nie było jazdy, lecz zwiedzanie wioski. Wioska z uwagi na ilość mieszkańców (ok.6.000) mogłaby być małym miasteczkiem, gdyby nie rodzaj zabudowy: brak ulic i rozrzucenie na dużej przestrzeni. Było zwiedzanie szkoły, były kontakty z dziećmi, odwiedziny w miejscowym barze. Szkoły np. są tu płatne. Nauka obejmuje min. podstawowy angielski. Czesne wynosi ok. 100$ za rok od ucznia, co zważywszy na wielodzietność rodzin i brak dochodów jest barierą nie do pokonania. Dzieci garną się do nich, oczekują prezentów. Niestety pod tym względem nie są przygotowani. Szkoda, że nie wzięli jakichś długopisów na prezenty, czy cukierków. Piotrek dał dziecku soje zapasowe słuchawki i mało nie oszalało ze szczęścia. Nasza grupa jest nie mniejszą atrakcją dla miejscowych, niż miejscowi dla grupy. Zmieniło się tez otoczenie i otacza ich dżungla z widokiem na Kilimandżaro. Kibo - nazwa motocykli, którymi jeżdżą, pochodzi od nazwy...