499. WIELKANOC MOTOCYKLOWA
Już nie pamiętam czyj to by pomysł, żeby w 2005 roku pojechać na motocyklach do Maroka. Prawdopodobnie Andreasa, który mieszkał i pracował w RFN (w VW jako średnia kadra) i miał większe doświadczenie podróżnicze i większe od nas możliwości finansowe. Poza mną jedzie jeszcze Wiesiek oraz Darek. Wieśka znałem b. dobrze, gdyż wprowadzałem go w świat motocykli, a z Darkiem poznałem się na tym wyjeździe. Najprawdopodobniej to też Andreas wymyślił, żeby część podróży odbyć pociągiem. Chodził wtedy z Berlina z dworca Waansee Autozug - pociąg turystyczny z wagonami sypialnymi i kuszetkami oraz z lorami, na które ładowano samochody i motocykle. Było kilka tras, my wybraliśmy docelowo Narbonne na południu Francji. Ten dworzec był wtedy jakiś taki zaniedbany, nie było nawet poczekalni, a jedynym udogodnieniem była budka Imbis, w której można było coś zjeść. Po załadowaniu motocykli na platformę - co było trochę stresujące bo było nisko (na drugim, górnym piętrze jechały samochody) i można było wa...