Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2024

493. SOUTH AMERICA -2024. PODSUMOWANIE

Obraz
  Obecna wyprawa w jakiś sposób była spełnieniem moich marzeń. Zaczęło się jeszcze na studiach od książki Cerama Bogowie, groby, uczeni. Potem była literatura mniej lub bardziej poważna z książkami Denikena włącznie. Wszystkie miejsca w Peru jakie odwiedzali były mnie znana  z lektur. Fascynowała mnie konstrukcja muru w Sacsayhuaman i mogłem zobaczyć ją ich oczami. W ten sposób trochę zbliżyłem się do tematu.  Ta wyprawa w/g opinii uczestników była zdecydowanie trudniejsza i ciekawsza oraz bardziej wymagająca od ubiegłorocznej. Długość obecnej trasy to 6200km - czyli b. podobna do ubiegłorocznej. Czas trwania tez podobny. Tym razem duże różnice temperatur, dużo deszczu, ekstremalna droga śmierci, stałe przebywanie na wysokości ok. 3000m i związane z tym niedotlenienie. Wypadek Hubiego, organizacja jego ewakuacji do Polski. Działo się sporo. Wymagające trasy, niezliczone upadki, kłopoty Grześka z dętkami. To wszystko składa się na ocenę wyprawy i wbrew pozorom im więcej by...

492. SOUTH AMERICA -2024. DZIEŃ 24

Obraz
Wczorajszy dzień musiał być ciężki, bo chłopaki jeszcze dziś go przeżywają. W najwyższym punkcie byli prawie na wysokości 5tys. i potem kilkadziesiąt kilometrów zjazdu w dół, praktycznie do poziomu morza. Po drodze piękne widoki, wąwozy, przełęcze, las eukaliptusowy i Pustynia Atacama na której znajduje się Arica. Zapach eukaliptusów bezcenny i  w Europie nie spotykany. Arica z jednej strony ma ocean, a z trzech stron otoczona jest pustynią. Trochę jak z Mad Maxa.  Znaleźli hotel, odstawili motocykle i rzucili się do spania. Po raz pierwszy od wielu dni spali na normalnej wysokości i wyspali się bez tych dziwnych snów wywoływanych chyba niedoborem tlenu, które na dużych wysokościach ich prześladowały. Aczkolwiek nie zdradzają na czym koszmar polegał. Czyżby sado-maso? Hotel z widokiem na ocean. Na granicy po raz pierwszy duża kolejka i odpowiednio długo trwało załatwianie formalności w sześciu bodajże okienkach, łącznie z wyciąganiem wszystkich bagaży i ich prześwietlaniem !...

491. SOUTH AMERICA - 2024. dzień 23

Obraz
Dziś miał być ostatni i zarazem lajtowy dzień w siodłach. Lecz nie był! Po pierwsze praktycznie cały czas padało. No może z 10 minut było bez deszczu na trasie 400km. Poza tym było wszystko: było błoto, dobre asfalty i b. złe asfalty, były góry i spory fragment trasy z tysiącem zakrętów w stylu transfogarskim.    Szkoda tylko, że na tym fajnym odcinku z dobrym asfaltem było nie tylko ślisko - bo mokro - ale była też gęsta mgła, co dodawało adrenaliny W/g relacji Huberta Piotrek "zapierdalał jak debil - czyli tak jak zwykle" - koniec cytatu. Doprowadził do tego, że zagotował płyn hamulcowy w obu hamulcach - co przy takiej pogodzie było sporym osiągnięciem. Mnie nigdy nie udała się taka sztuka. Raz tylko na zjeździe z Transogarskiej zagotował się płyn w Radka KTM, w tylnym hamulcu. Sytuacja potencjalnie niebezpieczna, gdyż z reguły dzieje się na zjeździe z góry, gdy hamulce najbardziej potrzebne. A skutkiem jest brak siły hamowania. Jak się przegapi ten moment - może być spora ...

490. SOUTH AMERICA - 2024. dzień 22

Obraz
 Wszystko co dobre kiedyś się kończy. Tak i ich wyprawa powoli dobiega końca. Teraz już jadą w dół na południe w w kierunku Arica. Ale po drodze jest jeszcze jeden punkt do zaliczenia. Pogoda im nie sprzyja. Kolejny dzień deszczowy, pada przez całą 400km trasę. Przemoknięci do suchej nitki i zmarznięci. Wylewają wodę z butów.Ale przynajmniej się nie kurzy i nie jest duszno. Zawsze można znaleźć dobrą stronę każdej pogody.  Piotrek melduje, że jeszcze tak nie zmarzł jak dzisiaj. Jedyna odmianą są burze, które kilka razy urozmaicają trasę.  Tylko jeden postój po drodze na jedzenie. Zamawiają kurczaka z frytkami, ale i kurczak i frytki jakieś odgrzewane. Generalnie jedzenie w przydrożnych knajpkach raczej kiepskie. Piotrek cały czas narzeka na problemy gastryczne. Na filmie widzę ich przejazd przez miasteczko: piętrowe, niewykończone i nieotynkowane domy, brak jezdni i chodników, po obu stronach kramy. Na środku ulicy zdarzają się stosy śmieci. Jako żywo przypomina to klima...

488. SOUTH AMERICA - 2024. dzień 20

Obraz
Wczoraj jednak nie dojechali do Cusco, min. z tego powodu, że dużo czasu stracili na granicy. Dziś trasa krótka, 120km w pięknych okolicznościach przyrody. Wypłaszczyło się, widoki bardziej w stylu rumuńskim, jest zielono, dobry asfalt, długie szybkie zakręty.  Byłoby zupełnie nudno - ale się działo. Najpierw na ich oczach gościu, który jechał małą, starą Hondą złapał shimmi i zrobił rolkę, tzn. przewrócił się i jechał organizmem po asfalcie  razem z motocyklem na plecach spory kawałek. Chłopcy zatrzymali się jak należy, podnieśli gościa, podnieśli motocykl, a potem korzystając z apteczki opatrzyli kolegę. Gościu trochę się poobcierał jak to bywa w takich razach. I tak miał szczęście, że nie rozbił głowy, bo kask miał o prę numerów za duży. Mógł stracić jedyne dwa zęby. Dziadek głównie interesował się skąd jest ekipa, która się nim zajmuje. Brawo chłopaki.  Jadą dalej i znowu się dzieje. W jadącym z przeciwka samochodzie odrywa się przednie koło. Też się zatrzymują, też p...

489. SOUTH AMERICA - 2024. dzień 21.

Obraz
Zauważyłem, że od jakiegoś czasu, chyba już w Boliwii, do posiłków podają im w miseczce liście koki.  Chłopaki ich nie żują, lecz zalewają wrzątkiem i piją. Ale nie chwalą się czy czują działanie specyfiku. Podobno  działa  jak kawa, tylko dłużej i słabiej  - ale pewnie zależy to od dawki. Dziś jadą do Machu Picchu. To miejsce w początkowych planach wypadało z planu z uwagi na odległość, ale jak pisałem wcześniej, są trochę przed czasem w stosunku marszruty, skrócili też trochę trasę. MachuP.  jest odległe nieco ponad sto kilometrów od Cusco. Nie jadą jednak motorami, bo do celu raczej się nie da nimi dojechać. Wynajmują busa. Pierwsze 60km pokonują prawie przez dwie godziny. Potem jest przesiadka na kolej.  Czasami udaje się przejechać motorami wzdłuż torów, ale to nie jest pewne - więc nie ryzykują, że tym razem  się nie udać. Teraz są pewnie obostrzenia, bo z miesiąc temu miejscowi protestowali, blokowali dojazd i wyjazd, i ok. 600 turystów utknęło ...

487. SOUTH AMERICA - 2024. dzień19

Obraz
    Chłopcy idą za ciosem. Mają trochę czasu w zapasie, więc jadą do Peru. Nocowali w m. Copacabana - mieście o nazwie znanego kurortu  w Rio de Janerio. Szybkie śniadanie i na granicę.  Granica między Boliwią, a Peru biegnie min. na Jez. Titicaca. To największe górskie jezioro na świecie. Leży na wysokości 3600m.  Na granicy tempo spadło. Bałagan.  Coś jak kiedyś na granicy w Maroku lub Turcji. Pięciu urzędników, każdy od czegoś innego. Jeden od paszportów, drugi od ubezpieczeń, trzeci sprawy celne, czwarty usiłuje sprawdzić numery silnika. I oczywiście problem, bo numerów nie ma ani w dowodach rejestracyjnych , ani na silnikach. No i piaty problem: leasing, bo Hubert ma motocykl w leasingu od firmy, której jest współwłaścicielem. Półtorej godziny trwało wyjaśnianie tego niespotykanego w świecie przypadku. W końcu przejechali i tankowanie. Tylko w Europie sprawa jest prosta. Tu z dystrybutora tankują do baniaka jednogalonowego, z baniaka przez lejek  ...