Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2023

418. 2023. KIRGIZJA. cz.12

Obraz
   Dzień podróży ostatni. Żeby uspokoić nerwy od razu piszę, że dojechali szczęśliwie - chociaż nie obyło się  bez nerwów. Po pierwsze na drodze do Biszkeku zrobił się jakiś horror. Jacyś motocykliści ścigali się z nimi na trasie utrudniając jazdę, wyprzedzając z obu stron, zajeżdżając drogę, hamując. Dziwne zachowanie. Pchali się na nich samochodziarze nie ustępując miejsca i zmuszając do zjazdu an pobocza. To wszystko w temperaturze ponad 40 st. A do tego motocykl Konrada nagle zaczął sprawiać kłopoty. Po postoju na obiad Piotrek ruszył pierwszy i długo Konrada nie było.  Po  jakimś czasie telefon od Marzeny i stres - bo już wiadomo, że coś się stało. Wrócili po nich, była obawa czy pojedzie dalej. Do Biszkeku było jeszcze 80km i byłby spory problem. Silnik przestał reagować na rollgaz i chodził tylko na wolnych obrotach. Ale gdy Piotrek go odpalił - okazało się, że wszystko jest OK.  Potem zaczęła się dyskusja na grupie co to mogło być?  Lucjan typo...

417. 2023. KIRGIZJA. cz.11

Obraz
   Chyba znowu są poza zasięgiem. Rano tylko otrzymałem od Piotra informację, że warunki w  ostatnim Guesthousie była fatalne, taki późny Gomułka w kirgiskim wydaniu. Stary, nieodnowiony budynek, stare meble. Za to gospodarze przesympatyczna para staruszków w bardzo podeszłym wieku, którzy już po prostu nie dają rady. W sezonie letnim otwierają swój biznes, a na zimę wyjeżdżają do Biszkeku. Jest biednie, ale czysto, czysta pościel. Ogród kwiatowy i sad z morelami i wiśniami. Rano dociera do mnie lakoniczna wiadomość. Objeżdżali Jez. Issyk Kuł. Nocowali w jurtach, w pobliżu Lodowca Korzeniewskiego. Gospodarze jak zwykle mili. Przyrządzili im świeże ryby oraz szaszłyki ze świeżej baraniny. Jedzenie doskonałe, ale narzekają na brud, który był już poniżej standardów - nawet jak na Kirgizję. Pokonali ponad 200km, z tego ok. 30km po szutrach, aby dotrzeć do bazy noclegowej. Ostatni etap podróży to droga  do Biszkeku ponad 300km. Jutro wylot do Polski.  

416. 2023. KIRGIZJA. cz. 10

Obraz
   Wczoraj był męczący dzień i pełen emocji, więc dziś było lajtowo. Nocleg w tym samym hotelu, aby rano się nie pakować jak co dzień i nie nosić klamotów. Było ok. 130 km na przełęcz Arabell. Droga szutrowa, ale dobrze utrzymana. Jechała równiarka, która niestety wydobyła na wierzch kamule, jechała polewaczka, która polewała drogę wodą, aby się nie kurzyło. Jeździły jakieś auta na kogutach. Podejrzewają, że woziły kruszec. Okazało się, że gdzieś w pobliżu jest kopalnia złota i prawdopodobnie stąd ta troska o boczną w sumie drogę. Była kąpiel w jeziorze razem z krowami które same przychodziły się napoić;  woda rześka bo to ok. 1600mnpm. Podczas przerwy obiadowej poznali jakiegoś Niemca podróżującego na GSie, który od dłuższego czasu jest w trasie i opowiadał im, że jako 18latek przez pół roku zwiedzał Wietnam, jeżdżąc małym motocyklem bez prawa jazdy. Takie - kolejne już spotkanie w drodze - to jeden z uroków podróżowania poza utartymi szlakami. Ale wypomnieli mu, że go r...

415. 2023. KIRGIZJA. cz. 9

Obraz
    Widoki piękne .... to już znamy. Ale co poza tym? Dowiedziałem się co z kurtką Lucyny, bo zaczynają się deszcze. Otóż nie znalazła się i nie wiadomo, czy została w domu, czy zginęła na miejscu. Piotrek oddał jej swoją, a jedzie w pożyczonej od właściciela hotelu w Biszkeku. Benzyna jest dostępna, chociaż w małych miejscowościach jest tylko 92ka, w miastach jest 95tka. Ale jak nie ma tej lepszej, to często można kupić od obsługi z baniaków. Coś jak w Afryce. Wydaje mi się, że w obrocie jest jeszcze 78semka. Ale nie jestem pewien na 100%. Dętki jak na razie nie sprawiają problemów. W miastach, w sklepach jest wszystko, ale w małych miastach lub osadach jest gorzej.  Im mniejsze miejsce, ty mniejszy wybór. Wszędzie jest Coca Cola - ale to standard na całym świecie. Nawet w Himalajach, w zupełnie zapadłych wioseczkach. Jest Cola i chipsy. W małych sklepikach nie ma prawie żywności,  a już na pewno takiej, którą można wyhodować w domu. Jest kilka misek, Tshirtów, itp....

414. 2023. KIRGIZJA. cz.8

Obraz
  Dziś relacja Konrada bardzo lakoniczna. Widoki zajebiste, szutry, widoki zajebiste, szutry, etc. Ale to już wiemy od kilku dni. Wczoraj zrobili ok. 180 km, dziś trochę mniej. Poruszają się powoli i ostrożnie,bo dotarło chyba do nich, że żartów nie ma. Wyobrażam sobie jakąś poważniejszą awarię w tych górach. Ale kto nie ryzykuje - szampana nie pije. Oni akurat dziś piją grzańca, bo zimno. Nocleg ponownie w domku typu jurta. Poszli wcześnie spać, bo jutro długa trasa po górach i szutrach. Mniej treści - więcej fotografii, bo jest na co popatrzeć. Widoki trochę jak z Mongolii, tylko tam chyba jest niżej i bardziej płasko. Duża różnorodność zwierząt: konie, krowy, osły, kozy i wielkie, ogromne stada owiec. A kto ma owce, ten ma co chce - jak mówią górale.   

413. 2023. KIRGIZJA. cz. 7

Obraz
  Żyją !!! Jak przewidywałem nie było  zasięgu.  W sobotę, w południe dotarły relacje. Rano ruszyli (piątek) w stronę jeziora Sonkoluk (piszę fonetycznie). Dotarli do osady Bajasz złożonej  jurt. Jechali szutrami,  ok. 120km przez cały dzień. Było ciężko. Nawierzchnia szutrowa wyglądała  dobrze, ale jak się rozpędzili, nagle był dół taki, że Gs Piotrka tak dobił miską olejową o glebę, że był przekonany, że została w piachu. Na szczęście motocykl zniósł to dzielnie, ale obydwoje ucierpieli bo uderzenie było niespodziewane i wszystko przyjęli na kręgosłupy.  Kilkakrotnie spotykaja na drodze najpierw ślad oleju na kilku kilometrach, a potem dużą plamę. Znaczy - ktoś rozbił miskę iw końcu zatarł silnik i stanął.    Mapa Google podają nierzeczywiste czasy przejazdu, oparte chyba na prędkości dopuszczalnej, a nie realnej. Mapa pokazuje 80km przez dwie-trzy godziny, a w praktyce jest to np. pięć-siedem godzin. Możliwe też, że te drogi są sklasyfikow...