289. KAMPER. MAZURY. cz.99
Dom pełen ludzi. Dwie córki, dwie wnuczki, zięć. Zatem chodu na Mazury. Chłopaki organizują na początku roku wyprawę do Ameryki Południowej i to było spotkanie organizacyjne. Ja wprawdzie nie jadę, bo muszę zrobić porządek ze swoim zdrowiem, ale jako stały członek wypraw w tym składzie i senior zostałem zaproszony. Piotrek ma super motorówkę i połączymy przyjemne z pożytecznym. Weekend na wodzie, spotkanie z kumplami dot. przygotowaniu wyprawy. Ja jadę kamperem, chłopaki samochodami. Zabieram Radka, który zostawia swoje auto u mnie i dalej jedziemy razem. To ma być małe pole namiotowe z małą mariną. Przyjedzie z Hubertem Lucjan - gość, który ma z nimi jechać, którego Hubert poznał w samolocie, gdy wracał z Malagi - i my go jeszcze nie znamy. Miejscówka fajna. Piotrek już na nas czeka. Łódka jest dosyć duża. Miejsca jest aż dla12 osób. Mamy schłodzone piwo, Radek przygotował górę karkówki. Balujemy do drugiej w nocy. Pozwoliłem sobie za dużo. Rano kac mnie męczy....