Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2022

237. PLANY NA MAROKO

  Zakładając, że motocykl dojedzie na 20tego, że samolot odleci mimo strajku kontrolerów i wpuszczą nas do Maroka - planujemy mniej więcej tak: 19.04. przylatujemy w nocy do Malagi, odbieramy motocykl Huberta i on na kołach, a my samochodem jedziemy na kwaterę do Marbelli,  gdzie stoją motocykle Piotra i Radka. 20.04. Piotrek rano kończy poprawki w KTM Radka, zakładamy osprzęt w KTM Huberta i ew. wycieczka do Rondy. Ja pewnie zostanę w hotelu bo mój kask jedzie z motocyklem i nawet jako pasażer nie mam szans na wycieczkę.  Po popołudniu, a pewnie wieczorem Artur zgodnie z planem awaryjnym powinien dowieźć mój motocykl do Marbelli. 21.04 przeprawiamy się promem z Algeciras do Tangeru. Liczymy na pogodę, bo nie ma tam poczekalni i kiedyś staliśmy 4 godziny na deszczu, bo z powodu wiatru zmienił się rozkład rejsów.  Po wjeździe na prom następuje ształowanie, czyli mocowanie motocykl do pokładu. Zajmuje się tym załoga. Można zostawić rzeczy, bo w czasie rejsu pokład jest...

236. WIELKANOCNE STRZELANIE - CZYLI GRY I ZABAWY LUDU POLSKIEGO.

  Teraz Święta Wielkanocne przebiegają trochę inaczej niż dawniej. Kiedyś nieodzownym atrybutem świąt było strzelanie na wiwat. Metody były rożne. Najpopularniejsze było strzelanie z klucza. Trzeba było znaleźć porządny klucz z tworem w środku. Klucz musiał być odlewany, a nie tłoczony z blachy. Do klucza był przywiązany sznurek, a do niego gwóźdź z obciętym czubkiem.  Do otworu w kluczu skrobało się masę zapalającą z główek zapałek. Potem trzeba było ją lekko ubić, otwór zamknąć gwoździem i trzymając za sznurek uderzyć gwoździem o ścianę domu. Wtedy następował dosyć głośny wybuch. Klucz z reguły źle znosił te wybuchy i po kilku próbach go rozrywało. Inna opcja to zamiast klucza metalowy pręt z wywierconym otworem. Wytrzymywał większe wybuchy, ale w przypadku rozerwania - co też się zdarzało - skutki mogły być groźniejsze. Jeszcze lepsze było strzelanie z karbidu.  Karbidu używali spawacze do wytwarzania acetylenu potrzebnego do palników acetylenowo-tlenowych.  Do st...

235. HOUSTON. MAMY PROBLEM!!!

  Jednak ta wyprawa jest chyba pod złymi auspicjami.   Kolejny problem. Auto Artura, które było w serwisie przed wyprawą i  z tego powodu transport ruszył dzień później, w drodze do Malagi padło. Mobilny warsztat nie dał rady naprawić go  w trasie i Artur w trybie awaryjnym musi z Sycylii - gdzie jest teraz z grupą - jechać po uziemiony transport. W/g przewidywań w Maladze ma być 20tego po południu. Dla mnie to jest do przyjęcia, bo do Maroka mieliśmy ruszać dopiero 21.04. bo motocykl Radka po incydencie w Hiszpanii wymaga jeszcze naprawy, którą ma przeprowadzić Piotrek na miejscu w Marbelli - gdzie stacjonują - a w KTM Huberta trzeba jeszcze zamontować akcesoria. Tak więc jeżeli Artur dojedzie na 20tego to nie będzie jeszcze problemu. Jeden tylko - bo mamy dwa noclegi w Marbelli i będę musiał się z tamtąd dostać do Malagi. Podrzucił by mnie któryś z chłopaków na motorze ale mój kask jedzie w kufrze z moim TT. Jakoś cały czas odczuwam jakiś niepokój związany z t...

234. WIELKANOC

   Z okazji zbliżających się ŚWIĄT  WIELKANOCNYCH   życzę wszystkim czytelnikom wszystkiego najlepszego, przede wszystkim by ominęła nas wojna.  Szczególne życzenia dla wszystkich Ukraińców;    i tych walczących - żeby ich kule omijały i tych którzy zostali i trwają na zgliszczach i tych, których gościmy w Polsce, żeby             nam-gospodarzom starczyło wytrwałości w pomaganiu. SPOKOJNYCH  ŚWIĄT. 

233. BLISKO. CORAZ BLIŻEJ

  Wygląda na to, że nad naszą wyprawą do Maroka zwisło fatum.  Z Maroka pewnie nic nie wyjdzie, w każdym razie nie zapowiada się by wyszło. Mamy w planie Hiszpanię i Portugalię. Ale mamy też strajk kontrolerów lotu i może się okazać, że z lotem mogą być problemy. I to powrót może być większym problemem jak się nie dogadają, bo od  1 maja kończą się dalsze wypowiedzenia umów o pracę większości kontrolerów lotu. W razie czego awaryjnie będziemy próbowali lecieć z Berlina. Do Berlina samochodem. Najgorzej będzie jak polecimy z Modlina, a wrócimy przez Berlin - i nie będziemy mieli auta na powrót do domu. Dziś miał odjechać mój motocykl do Malagi.  Rano Artur przysyła wiadomość, że jest awaria samochodu i odjazd ma być jutro. Pech, czy co? A i ja jakoś nie mam zapału do wyjazdu, jakoś mam złe przeczucia. Mam nadzieję, że to tylko ogólnie zły nastrój z powodu tego co się dzieje wokół tak na mnie wpływa i wszystko odbędzie się szczęśliwie.  WIADOMOŚĆ  Z  OST...

232. KAMPER. BRUDNA ROBOTA. cz. 70

  Dziś (sobota) zakończyłem (z grubsza) prace montażowe, kampera posprzątałem i odkurzyłem. Wyniosłem narzędzia. Zostawiłem tylko elementy do montażu gazu: reduktory, rozdzielacz, przewody gazowe. Samych reduktorów jest trzy. 50mb - lodówka, 37mb - kuchenka i zewnętrzny przewód gazowy do podłączenia zewnętrznego grilla oraz 30mb - do bojlera Truma. Zrobiłem próbę działania lodówki. Wcześniej też ja odpalałem i wiedziałem, że działa, ale tym razem użyłem termometru żeby sprawdzić temperaturę. Na zasilaniu  12 V po kilku godzinach było: w zamrażarce -14st, w lodówce -6 stopni. Całkiem nieźle. Potem na noc przełączyłem ją na zasilanie 230V z przetwornicy. Rano sprawdzam - nie działa !    Po sprawdzeniu odkryłem, że wtyczka nie była włączona do gniazdka. Teraz czekam na wynik chłodzenia. Różnica w działaniu jest taka, że przy zasilaniu 230V działa 6 stopniowy regulator temperatury, a przy   12 V chodzi na okrągło bez żadnej regulacji. Przynajmniej tak wygląda z...

231. PRZYGOTOWANIA DO WYPRAWY.

  Jakoś strasznie ciężko idą mnie w tym roku przygotowania. Ale jednak powoli coś tam rzeźbię. Przypomniało mi się, że gdy sprawdzałem po zimie ciśnienie w oponach, w przednim było dziwnie mało - coś ok. 1,5. Mierzyłem potem kilkakrotnie i bardzo powoli, ale jednak ubywało. Zebrałem się w końcu do tego, by zdjąć koło i zawieźć do serwisu. Próba wody nie dała rezultatu. wykręcili jednak wentyl, który jest metalowy, oczyścili jego gniazdo i wymienili zaworek. Teraz powinno być dobrze. Ale zdejmując koło zajrzałem przy okazji do klocków hamulcowych. Z zewnątrz wyglądały OK, ale po rozebraniu zacisków okazało się, że wymagają wymiany. Były nierówno zużyte i już dosyć cienkie.  Ponieważ ma  jeszcze trochę czasu do wysłania motocykla wolałem je wymienić. Już mam zamówione, dziś powinny dotrzeć do mnie. Wymiana to jest 15 minut roboty. Przy okazji wyczyszczę tłoczki hamulcowe, bo po zimie to im nie zaszkodzi z pewnością. To jest właśnie przewaga samodzielnego serwisowania nad zl...

229. KAMPER. SZPACHLOWANIE. cz. 69

Obraz
  Coś jednak muszę robić przecież bez względu na pogodę. Panel sufitowy na wysokości WC wykończyłem listwami drewnianymi. Przykleiłem je i przykręciłem małymi wkrętami. Potem była jeszcze poprawka, bo musiałem rozwiertakami zrobić wgłębienia, żeby łby wkrętów się schowały. Niestety ukosówka jaką dysponuję nie jest zbyt precyzyjna, albo tarcza się stępiła, bo pod koniec cięcia listew zwykle odszczypuje się kawałek, żebym nie wiem jak ostrożnie ciął. W związku z tym musiałem listewki poszpachlować. Kupiłem inną szpachlę, bo ta której używałem jeszcze jesienią do tej pory nie stwardniała i ma konsystencję starej gumy do żucia. poszpachlowałem też krawędzie półek ze sklejki bo nie miały równych krawędzi. Jednak sklejka - szczególnie ta lekka - nie jest tak zwarta jak drewno. Jutro po wyschnięciu zobaczę jaki jest efekt i będę wszystko szlifował.  Najgorsza, brudna robota. Potem już malowanie i powoli koniec. Ale ten koniec już widziałem kilka razy i się oddala jak horyzont. Do mal...

230. WIEDEŃSKI KOSZYCZEK Z BĄCZKIEM !

  Podobno jest taka figura w walcu wiedeńskim. Tak przynajmniej twierdził mój dawny przyjaciel. Skąd mnie się to nagle przypomniało?  Otóż wczoraj musiałem jechać Triumphem na przegląd techniczny, bo kończy mu się w maju, a za kilka dni muszę go wyekspediować do Hiszpanii.  To pierwsza jazda w tym roku. Nie było specjalnie zimno, ok. 9 stopni. Opony niezbyt miękkie - bo endurowe. Dojeżdżam do pierwszego skrzyżowania - zimny silnik gaśnie. Odpala. W międzyczasie z prawej ukazuje się z zza zakrętu samochód. Zdążę skręcić w lewo jeszcze przed nim. Jedynka, puszczam sprzęgło, gaz. A tu jak mnie nie zawinie. Tylne koło straciło przyczepność i tak mnie zawinęło, że kierownicą prawie dotknąłem do asfaltu. "Juszem się kurwa najeździł" zdążyłem pomyśleć jak Tadek - jeden z bohaterów mojego bloga. Jakimś cudem po odjęciu gazu odzyskałem przyczepność i obeszło się bez upadku, którego byłem pewien. Teraz analizuję przyczyny. Zimno - kiepska przyczepność. I za dużo gazu. Triumph ma pr...

228. KAMPER. WYKOŃCZNIA cz. 68

Obraz
  Ostatnio pogoda znowu się popsuła, zrobiło się zimno i malowanie znowu musi poczekać. Codziennie staram się  jednak coś zrobić i tak małymi kroczkami posuwam się do przodu. Ostatnie osiągnięcia to min. zrobienie fragmentu podsufitki na wysokości kabiny i WC. Tę część zrobiłem ze sklejki 6mm. Nawet udało  się ją nieźle dopasować. Teraz chcę ją pomalować na kolor zbliżony do tej głównej - czyli szaro-niebieski. Najpierw dałem białą farbę jako podkład, teraz schnie i na nią pójdzie szara.Druga rzecz, to maskownica plątaniny kabli przy bocznym oknie. To również zrobiłem ze sklejki, została jeszcze szpara między sklejką a obramowaniem okna do zamaskowania. Kolejna rzecz to zatrzask do szuflady na sztućce. Udało się tak zmodyfikować taki zatrzask jak przy lodówce, że też zatrzaskuje się przy jej zamknięciu. Kolejna rzecz to wykończenia pod sufitem przy lampach i na bokach okien dachowych.  Na razie nie mam odpowiednich listewek drewnianych o jakich myślałem, więc będą z ...