Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2021

110. ALBANIA... DZIEŃ 6.

Obraz
  Jedziemy dalej na południe wzdłuż wybrzeża. Omijamy Tiranę . Wszyscy tu byli, a samo miasto niespecjalnie ciekawe. Plac z pomnikiem Skanderberga, który w Polsce bardziej kojarzy się z brandy, swego czasu, za PRL w sprzedaży w Polsce, niż z ich bohaterem narodowym.  Budownictwo przeżywa w Albanii swój rozkwit - co nie oznacza, że jest piękne. To jak w Polsce trzydzieści lat temu, gdy budowano dworki-potworki z wieżyczkami i pałace. Tu to samo, tylko w bałkańskim stylu. Nie musi się nam podobać, ale należy podziwiać rozmach z jakim  buduje się niektóre wille (?), czy raczej pałace z tysiąca i jednej nocy. Białe ściany, barwione na niebiesko szyby. Ogromne , z kolumnadami i rzeźbami. Ale są też nowoczesne akcenty, np. w biurowcach - niektóre ciekawe.  Kurort w Dures - zajeżdżamy na kawę. Trochę kiepski pomysł, bo gorąco, a to spore miasto portowe i dojazd do centrum jest uciążliwy. Ale robimy przerwę na odpoczynek. Akurat lekko popaduje więc dobrze się składa. Sied...

109. ALBANIA....DZIEŃ 5.

Obraz
  Rano stwierdzam, że Huberta nie ma w pokoju. Okazało się, że przegrał sromotnie pojedynek na chrapanie i zrejterował na kanapę na dole w salonie. Śpi przykryty kurtką. Do tego zmarzł biedaczek. Nie tacy zawodnicy ze mną przegrywali ten pojedynek. Mam tę przewagę, że szybko zasypiam jak jestem zmęczony i wtedy już nie mają szans.  Nasze rzeczy przez noc wyschły na szczęście. Mąż właścicielki rano przywozi nam pyszne śniadanie. To motocyklista, więc idą rozmowy na temat naszych planów. A w planie mamy Durmitor - znany park narodowy i dojazd do Żablijaka miasta położonego w jego sercu .   Doradza nam ciekawszą drogę dojazdową nr 672 ( M 18) z Niksić na Plużinje .   Od północnego zachodu.  Droga rzeczywiście fajna ale zawiera dwie niespodzianki. Pierwsza to kilka tuneli po drodze. Tunele fajna rzecz. Ale tu wjeżdża się w tunele ciemne, nieoświetlone - z pełnego słońca.   Ściany mają nieobrobione, nieregularne – tak, że dodatkowo pochłaniają światło. ...

117. SŁOWO NA NIEDZIELĘ DZISIEJSZĄ

Obraz
 Jest niedziela 27 czerwca. Mijają dwa tygodnie od powrotu z Albanii. Już zaczyna mnie nosić. Cały dom ludzi. Zjechały córki z wnuczkami. Harmider wygonił mnie z domu. Wczoraj zmieniałem olej w swojej 800tce, która wraca do łask na krótkich trasach, i muszę się przejechać, żeby zamieszać olej w silniku.Taka jest przynajmniej oficjalna wersja. Przasnysz leży na nizinie - więc trudno tu o drogi ciekawe motocyklowo, ale oczywiście kilka ciekawych się znajdzie.  Ruszam do Giżycka, ale po drodze zmieniam zdanie. Drogi będą tam oblężone przez wczasowiczów, bo to i  koniec roku szkolnego i początek turnusów. Pojadę inaczej.  Z Przasnysza jadę na Skierkowiznę charakterystyczną drogą z różowymi słupami - ulubioną przez lotników.   W Przasnyszu mamy sportowe lotnisko. Dlaczego droga ulubiona przez lotników? Bo świetnie nadaje się do nawigacji w terenie. Słupy są widoczne z dużej odległości (wysokości)   i trudno je pomylić z czymkolwiek. Więc  jadę z Przasn...

108. ALBANIA.....DZIEŃ 4.

Obraz
  Dziś wjeżdżamy do Czarnogóry    (Montenegro)   objeżdżamy Zatokę Kotorską zaliczaną do jednego z piękniejszych miejsc nad Adriatykiem   i wjeżdżamy na drogę P 1  - występującą pod nazwą:   Serpentyny Kotorskie.    Górska, bardzo kręta, wąska droga ze średnią nawierzchnią. Ciasne, niewidoczne zakręty. Trzeba bardzo uważać, bo idzie ruch w obie strony. Spotykam po drodze jednego z tych wielkich SUVów, jakie ostatnio królują na dogach. Wyjeżdża zza niewidocznego zakrętu. Kieruje kobieta. Wyraźnie nie czuje swej prawej strony (od urwiska, od morza)   i jedzie środkiem, częściowo moją stroną, tzn. z metr od prawej krawędzi, a droga nie szersza niż 3,5m!  Dla mnie prawie nie ma miejsca, a po prawej mojej ręce też mam urwisko. Jak mnie potrąci w kufer – mam zapewnione szybkie zwiedzanie krzaków i skał. Z lewego boku, od środka jezdni mam szeroki kufer, którego krawędzi przecież nie widzę.   UFF !!!   Było gorąco. Nie bez po...

107. ALBANIA ... DZIEŃ 3.

Obraz
      Zaczynamy od śniadania na tarasie. Nie jest jeszcze upalnie, siedzimy w cieniu przy stole z widokiem na morze. Od dziś zacznie się właściwa część wyprawy. Dwa pierwsze dni to był uciążliwy dojazd.   Podaje sympatyczny, młody właściciel. Pytamy się czy nie przewiduje remontu, bo miejsce fajne,   tuż nad linią brzegową - ale zaniedbane.  Standart taki jak na kwaterach prywatnych w Jastarni w latach siedemdziesiatych. Prysznic - jeden na całe piętro ( są jeszcze dwa inne pokoje) to kapsuła czasu jak mówi Hubert. Cała się kiwa i trzeba się trzymać baterii, żeby nie fiknąć.  Mówi, że myśli o tym. Ale jest to kompleks kilku budynków i potrzebny mu kredyt ze 2 mln Euro, a to już nie w „kij dmuchał”. Cieszy się, że jeszcze się nie zdecydował, bo raty i covid by go teraz załatwiły. I pewnie ma rację. Dziś rozstajemy się z Przemkiem i Eweliną. Oni pojadą na Krk , my dalej na południe. Krk i wiadukt prowadzący do niego widać z naszego hotelu. Po śnia...

106. 2021 ABLANIA ... DZIEŃ 2

Obraz
  Do granicy słowackiej mamy rzut beretem. Jesteśmy ciekawi jak będą wyglądały formalności.  Ale się nie dowiedzieliśmy - bo nie było żadnych. Przez Słowację przejeżdżamy gładko, wjeżdżamy na Węgry. Nikt nic nie chce, aczkolwiek na granicy jest jakiś posterunek i rozmawiają z polską załogą osobowego auta. Ale nie wiemy czego chcieli od nich. Na Węgry mamy wykupione wcześniej winiety elektroniczne na przejazdy autostradami. Nikt z nas nie lubi autostrad, ale tak jest najszybciej - a program mamy raczej ambitny. Słowacy  ( i Czesi) - mądry naród - nie pobierają opłat autostradowych od motocykli.  Po drodze mamy postój  w jednym z nielicznych miejsc na Węgrzech, gdzie można się zatrzymać w cieniu. Są dwa stoliki, ławki. Robimy posiłek. Wyjmujemy swój mandżur kempingowy. Radek kuchenkę gazową, gotujemy zupki i co tam kto ma. Na szczęście mamy ze sobą wodę. Mieliśmy nie brać zbyt wiele żarcia, ale okazuje się, że wszyscy są zapobiegliwi. Nawet kisiele się z...

105. 2021 PIERWSZA WYPRAWA: SŁOWACJA, WĘGRY, CHORWACJA, BOŚNIA I HERCEGOWINA, CHORWACJA, CZARNOGÓRA, ALBANIA, MACEDONIA, SERBIA, BUŁGARIA, WĘGRY SŁOWACJA.

Obraz
    DZIEŃ 1 - środa, c.d. Z powodu rozlicznych obowiązków zawodowych Radek i Piotr nie mogą wyjechać rano. Decyduję się na wyjazd w towarzystwie Przemka (z wyprawy do Turcji w 2019r) i jego partnerki Eweliny, którą mam dopiero poznać. Umawiamy się na stacji benzynowej na wylocie z Ciechanowa - gdzie mieszkają - na godzinę 10tą.  Przyjeżdżają z lekkim opóźnieniem. Przemek na BMW 800 Adventure, Ewelina na cywilnej 800ce. Szybka prezentacja i ruszamy w drogę. Pierwszy etap: Kielce, gdzie mamy zatrzymać się na chwilę u Huberta i zabrać go ze sobą w dalszą podróż.  Przemek i Ewelina muszą wrócić 8.06. ,  więc tylko na początku będziemy jechać wspólnie, bo oni zostają w Chorwacji i potem wracają sami do Polski. Kobieta kierowca - to zawsze niewiadoma. Nie wiemy jak jeździ i czy da radę. Wiem, że Przemek z Ewelina jeżdżą na liczne doszkolenia z jady motocyklowej - więc nie powinno być źle. Mamy przejechać przez Warszawę, spodziewam się wzmożonego ruchu w związku z wyja...

104. PIERWSZE WRAŻENIA PO POWROCIE Z ALBANII.

Obraz
  Przedwczoraj, w południe wróciłem z pierwszej w tym roku wyprawy. Krótkie podsumowanie: 11 dni, 5500km, czyli równo po 500km dziennie, z tego ponad połowa po górskich trasach, a niewielkie odcinki - w sumie pewnie 100 - 150 km off roadu. Dziś o motocyklu, bo z samej wyprawy relację muszę przygotować, a przede wszystkim dojść do siebie, bo siedzę ciałem przy klawiaturze ale moje wnętrze, mój mózg dalej jedzie. Nie ukrywam, że jestem zmęczony. Nawet bardzo. Długa trasa i upały do 30st, w dodatku gorąco zrobiło się z dnia na dzień. Poza dziurą w oponie (po gwoździu) w GSie Piotra nie zdarzyły się żadne awarie. Dziura została zakołkowana na trasie, ciśnienie powietrza najpierw się utrzymywało, by po dwóch dniach zacząć spadać. Ale dojechał do domu bez poprawek. Ubytek ciśnienia prawdopodobnie spowodowany był tym , że opona była już b. cienka i kołek słabo się zakotwiczył. Ale zdał egzamin! Mój TT przekroczył obecnie 7 tys.km i mogę podzielić się wrażeniami z jazdy.   ...

103. ALBANIA .... DZIEŃ 1.

Obraz
 No i  nadejszła wiekopomna chwila -  że zacytuję klasyka. Zwykle ostatnie dni spędzałem w niecierpliwym oczekiwaniu na datę wyjazdu. Tym razem jakoś bez emocji - pewnie z powodu pogody, która nie zachęcała do jazdy, a i trudności jakich można oczekiwać po drodze, też nie wprawiały w euforię. Przy odrobinie pecha, w dalszym ciągu można wylądować na kwarantannie na własny koszt.  Tfu, tfu, tfu - trzy razy za siebie. W ostatniej chwili powiększył się skład ekipy, gdyż Przemek z Eweliną  ( w dwa motory )  postanowili ruszyć razem z nami i wspólnie mamy dojechać co najmniej do Zagrzebia.  Ostatecznie zdecydowałem się na kufry. Co z tego, że ja będę mógł się sprawniej przeciskać przez korki ze swoim rollbagiem - skoro inni się nie przecisną i będę musiał na nich czekać. Nie wiem tylko, czy z kolei mój Tiger z kuframi nie będzie najszerszym pojazdem. Kufry wystają na boki po ok. 10cm szerzej niż kierownica - co nie ułatwia jazdy. Mam obecnie węższy tłumik i ...