110. ALBANIA... DZIEŃ 6.
Jedziemy dalej na południe wzdłuż wybrzeża. Omijamy Tiranę . Wszyscy tu byli, a samo miasto niespecjalnie ciekawe. Plac z pomnikiem Skanderberga, który w Polsce bardziej kojarzy się z brandy, swego czasu, za PRL w sprzedaży w Polsce, niż z ich bohaterem narodowym. Budownictwo przeżywa w Albanii swój rozkwit - co nie oznacza, że jest piękne. To jak w Polsce trzydzieści lat temu, gdy budowano dworki-potworki z wieżyczkami i pałace. Tu to samo, tylko w bałkańskim stylu. Nie musi się nam podobać, ale należy podziwiać rozmach z jakim buduje się niektóre wille (?), czy raczej pałace z tysiąca i jednej nocy. Białe ściany, barwione na niebiesko szyby. Ogromne , z kolumnadami i rzeźbami. Ale są też nowoczesne akcenty, np. w biurowcach - niektóre ciekawe. Kurort w Dures - zajeżdżamy na kawę. Trochę kiepski pomysł, bo gorąco, a to spore miasto portowe i dojazd do centrum jest uciążliwy. Ale robimy przerwę na odpoczynek. Akurat lekko popaduje więc dobrze się składa. Sied...