Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2020

52. 2016. HISZPANIA FRANCJA WŁOCHY Z MOTOTURIST

Obraz
 Startujemy z Barcelony. Poza starymi znajomymi jest kilka nowych twarzy: Krzysiek ze Śląska na Harleyu, Renata z  Arturem małż. z Kielc, Kuba z Kasią z Krakowa, Ewa z Grześkiem, Aneta - żona Adriana oraz Darek, Rafał, Leszek. Od organizatorów poza Arturem jego żona Agnieszka oraz małż. Enia i Janusz - jadą busem technicznym.  Pierwszy etap Andora i pierwszy raz robię błąd taktyczny. Otóż zawsze wiozę wszystkie swoje rzeczy w kufrach, bo wtedy mam bliżej z nimi do hotelu, a przede wszystkim zdarza się, że bus nie nadąża i wtedy wszyscy czekają na swoje rzeczy, które on wiezie. Tym razem Enia mnie namówiła - dawaj swoje rzeczy do busa, będziesz miał lżej. I posłuchałem się. Błąd.  Zwykle bus stoi pod hotelem, ale w Andorze hotel był przy małej, ciasnej uliczce i bus parkował daleko - chyba z kilometr od hotelu i musiałem wszystko nieść. Niby nic strasznego, ale ponieważ było to wbrew moim zasadom - nie miałem walizek z rzeczami jak pozostali i musiałem nieść pod pac...

51. PORTUGALIA Z MOTOTURIST. 2015.

Obraz
   To był mój pierwszy wyjazd z MOTOTURIST   i nie ukrywam, że okupiony lekkim stresem. Firmy nie znałem, znalazłem ofertę w internecie. Procedura związana z wyjazdem przewidywała, że oddaję do transportu swój motocykl wartości kilkudziesięciu tysięcy złotych, dokumenty do niego i kluczyki, a w zamian kopię listu przewozowego CMR.  Artur - szef i właściciel firmy w jednej osobie ładuje mojego GSa na przyczepę i mogę mu pomachać na odjezdne. Z iloma osobami rozmawiałem na ten temat - każdy miał podobne obawy. Potem tydzień stresu. Czy ja go jeszcze zobaczę ? A miałem jeszcze w pamięci opowiadanie z przed lat Jurka - szefa Scorpiona, jak w czasie pobytu na wyspie Man , na wyścigach Tourist Trophy ludzie parkowali motocykle  na naczepie TIRa.  Tam zawsze było tłoczno i były problemy nie tylko z miejscami do spania, ale też do parkowania motocykli. Z radością kilkanaście osób przyjęło ofertę parkowania na naczepie TIRa, za bardzo przystępną cenę . Jako ludzie...

46. 2010 RAJD RAJLAWEN*** DO BERLINA. SZWARZWALD.

Obraz
Rajd do Berlina w 2010 roku , dziesiąty, jubileuszowy  zgromadził wyjątkowo liczne grono uczestników, których z tego względu nie będę tu wymieniał. Po raz pierwszy , jeśli dobrze pamiętam, zebraliśmy się już w czwartek w hotelu w Julinku, znajdującym się blisko domu Piotra-Chefa. Wieczorem odbyła się kolacja, a rano wspólny wyjazd do Warszawy  Pamiątkowe foty na Placu Zamkowym i ruszamy regulaminowo spod Kolumny Zygmunta      i do Belina docieramy tego samego dnia. W końcu to tylko 600km.  Co nie znaczy, że było całkiem gładko. W Berlinie byliśmy późną nocą, a do tego nie mogliśmy znaleźć dojazdu do hotelu, który mieliśmy jak na dłoni. Widzieliśmy go, a nie mogliśmy znaleźć dojazdu. To był jeden z dwóch wielopiętrowych Ibisów. Grupa jak zwykle się podzieliła po drodze, a Piotr dojechał jeszcze znacznie później niż my. Rano dopiero stwierdziliśmy, że w środku, w recepcji stoi jego R 1.  Kto bogatemu zabroni?  Jego motocykl w recepcji stał już w hot...

48. ZLOT W OTEPA W ESTONII. 2005?

 To było ok. roku 2005 - dokładnie nie pamiętam. Wiesiek  z Ostrowi Maz.  gdzieś złapał zaproszenie na zlot do Estonii. To dosyć egzotyczny kraj, wtedy rzadko odwiedzany przez turystów z Polski.  Więc jedziemy. Na miejscu traperka - czyli własne namioty. Spotykamy się w Łomży przy restauracji,  na wylocie do Kolna. Tam  po raz pierwszy spotykam Zenię i Krzyśka małżeństwo z Częstochowy oraz ich przyjaciela Darka. Jadą jeszcze Jacek z Mirą - też z Częstochowy. Marcin z Trójmiasta.  Zenia z Krzyśkiem jadą Drag Starem i po tej wyprawie od razu wyleczyli się z chopperów jako motocykli do turystyki. Wiesiek z Ewą i Jackowie jadą na BMW 1200LT, my z Jolą (razem ) na FJR, Darek chyba też. Droga do Otepa monotonna, przez Litwe i Łotwę . Drogi proste, zero emocji, jazda dłuży się niemiłosiernie. To ponad 800km, więc mamy nocleg po drodze. W czasie tankowania na Łotwie zauważam gwoździk w tylnej opinie. Jacek to zawołany mechanik i bez trudu ją naprawia prze...

43. " ROTOM" KLUB MOTOCYKLOWY PRZASNYSZ. WYPRAWA W ALPY. 2009.

Obraz
ROTOM  to anagram słowa MOTOR.  Tak nazywał się drugi klub, który zakładałem w Przasnyszu . Klub daje poczucie przynależności do grupy, skupia entuzjastów motocykli i pozwala na organizowanie wspólnych wypraw. Jazda w grupie jest wartością samą w sobie  i widok kilku, czy kilkunastu motocykli jadących wężykiem po zakrętach jest wart wszystkich pieniędzy. Do klubu należało kilkanaście osób, z tym, że część była stałych członków - część pojawiała się na jednej czy dwóch imprezach i znikali. Urządziliśmy kilkanaście różnych imprez typu wspólna Wigilia, wyjazdy w Bieszczady , na Kaszuby , na Mazury itp. Jak to zwykle na początku, był wielki entuzjazm.  Wspólne spotkania, wspólne Sylwestry.  Maciek wydawał w formie książkowej albumy fotograficzne z poszczególnych sezonów. Mamy teraz wspaniałą pamiątkę.  Niestety po ok. 3-4 latach ekipa zaczęła się wykruszać i obecnie klub przestał działać, a  tym samym istnieć.   Chcę tu natomiast opisać naszą klubow...

53. PIRENEJE. JACEK MAREK ZBYSZEK OLEK

Obraz
 Startujemy przed południem z Berlina . Ale trzeba do niego dojechać, a po drodze pierwsza przygoda. Do swojej FJR zatankowałem diesla. Motor odpalił i przez chwilę jechał normalnie. Na szczęście za moment był wjazd na autostradę i na bramce silnik już stracił moc i zaczął dymić. Wtedy dopiero się zorientowałem, co zrobiłem. Na szczęście zaraz był parking.  Zatrzymaliśmy się, trzeba było zdjąć zbiornik paliwa, opróżnić go, przywieźć benzynę i po godzinie było OK. Na szczęście silnik dzielnie to zniósł i nie było żadnych złych następstw. To była pierwsza moja pomyłka tego typu. Niestety też nie ostatnia. Jedziemy w składzie; Jacek i Marek -Lublin, Zbyszek z Iloną i kolega Jacka -Warszawa, Olek- Wrocław i ja. Jedziemy Autozugiem z dworca Waansee . Normalna procedura, ładowanie motocykli, etc. Zajmujemy cały przedział - sami swoi. Lądujemy w Narbonne na południu Francji po niecałej dobie. Zdejmowanie motocykli i w drogę do Hiszpanii.  To były początki wprowadzania łączno...